Najtrudniejsze nie były kilogramy.
Najtrudniejsza była walka w mojej głowie.
Ludzie patrzyli z boku i oceniali.
Mówili:
„Nigdy się nie zmieni.”
„Za chwilę wróci do starych nawyków.”
„Znowu mu się nie udało.”
Ale oni widzieli tylko moje porażki.
Nie widzieli godzin walki.
Nie widzieli bólu.
Nie widzieli wysiłku, który wkładałem każdego dnia.
A ja za każdym razem podnosiłem się i próbowałem jeszcze raz.
Dziś ważę 118 kg.
To 82 kg mniej.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE