Znalazła bransoletkę zaginionej córki – prawda wstrząsnęła wszystkim
Powrót do domu – coś jest nie tak
Gdy wróciła do domu, natychmiast pokazała bransoletkę swojemu mężowi, Julienowi. Spodziewała się emocji, poruszenia, może nawet łez.
Zamiast tego spotkała się z chłodem.
Julien zareagował spokojnie, niemal obojętnie:
- mówił o przypadku,
- o zbiegach okoliczności,
- o tym, że to nic nie znaczy.
Nie chciał dopuścić do siebie myśli, że ten przedmiot może mieć jakiekolwiek znaczenie.
Ale Camille zauważyła coś więcej.
Napięcie. Niepokój. Jakby bransoletka była dla niego czymś więcej niż tylko wspomnieniem.
Tego wieczoru zasnęła, trzymając ją w dłoni.
Między nadzieją a strachem.
Wizyta policji – pytanie, które wszystko zmienia
O świcie ktoś zapukał do drzwi.
Na podjeździe stały radiowozy. Policjanci weszli do domu i od razu przeszli do rzeczy.
Bransoletka była zarejestrowana w sprawie zaginięcia Liny.
Stoisko na pchlim targu było obserwowane w związku z handlem przedmiotami pochodzącymi z podejrzanych źródeł.
To oznaczało jedno:
ktoś miał ją niedawno w rękach.
A potem padło pytanie, którego Camille się nie spodziewała:
„Czy pani mąż kiedykolwiek powiedział, że pani córka wróciła do domu w noc zaginięcia?”
Świat zatrzymał się na ułamek sekundy.
Camille zaprzeczyła.
Lina nigdy nie wróciła.
Przynajmniej tak wierzyła przez dziesięć lat.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE