CZĘŚĆ 2
Przez kilka następnych tygodni Mariana mieszkała w mieszkaniu chronionym przez Fundację Montemayor. Za każdym razem, gdy zamykała oczy, czuła na sobie linę i deszcz.
Bruno i jego rodzina przedstawiali się jako ofiary. Rebeca udzielała wywiadów, twierdząc, że Mariana jest niestabilna, a Ximena publikowała zdjęcia, na których obejmuje Brunona. Nawet niektórzy jej koledzy z kliniki zaczęli patrzeć na nią z podejrzliwością.
Gabriel zapłacił za jej leczenie, znalazł wyspecjalizowanego terapeutę i przydzielił swojej prawniczce, Lucíi Robles, do zbadania sprawy. Nigdy nie traktował jej jak kobiety kruchej.
Miesiąc później fundacja zorganizowała kolację charytatywną w Polanco. Lucía przekonała Marianę do wzięcia w niej udziału, ponieważ mieli tam być prokuratorzy i dziennikarze. Usiadła z tyłu, starając się pozostać niezauważoną.
Ale Bruno pojawił się ramię w ramię z Ximeną.
Szli uśmiechnięci, jakby nigdy nie zostawili ciężarnej kobiety wiszącej na drzewie.
Kiedy Bruno zobaczył Marianę, uniósł kieliszek.
„Spójrz tylko” – powiedział na głos. Zabić cię było trudniej, niż sobie wyobrażałeś, prawda?
Ximena podeszła i spojrzała na pusty żołądek Mariany.
„Dobrze, że czujesz się lepiej. Może teraz przestaniesz wykorzystywać tragedię, żeby zwrócić na siebie uwagę”.
Mariana poczuła, jak drżą jej nogi, ale tym razem nie uciekła.
Gabriel wstał.
„Właśnie grozili i upokorzyli ofiarę na oczach ponad stu świadków” – powiedział spokojnie. „Radzę ci zapamiętać każde słowo”.
Uśmiech Brunona zniknął. Rebeca odezwała się przy innym stole.
„Ofiarą jest mój syn! Ta kobieta szantażowała go dzieckiem, o którym nawet nie wiedzieliśmy, że jest jego”.
Bruno doskonale wiedział, że to jego dziecko.
Po kolacji Lucía zabrała Marianę do prywatnego pokoju i położyła na stole teczkę. W środku znajdowały się wyciągi bankowe, przelewy i poświadczone notarialnie dokumenty.
Bruno przekazał oszczędności Mariany firmie należącej do Ximeny i użył jej podpisu, aby wykupić polisę na życie na kwotę dziesięciu milionów peso.
Beneficjentem nie była rodzina Mariany.
To była Ximena.
Ale coś gorszego miało dopiero nadejść.
Lucia odtworzyła nagranie z kamery Gabriela. Przez deszcz wyraźnie słychać było głos Rebeki, która rozmawiała przez telefon z Brunem kilka minut przed atakiem:
„Kiedy skończysz, zostaw jej torbę pod drzewem. Zapłaciłam już za to, żeby w raporcie napisano »kryzys emocjonalny«. Wtedy zainkasujemy pieniądze z ubezpieczenia, a ty poślubisz Ximenę”.
Mariana przestała płakać.
Po raz pierwszy od śmierci syna poczuła, jak jej żal przeradza się w czystą, nieustępliwą furię, nie do ugaszenia.
Gabriel uruchomił komputer. Na ekranie pojawiły się obrazy drogi z innej perspektywy: Bruno zaciskający linę, Ximena czuwająca, a samochód Rebeki zaparkowany kilka metrów dalej.
„Jutro idą na krajową galę biznesową” – wyjaśniła Lucía. „Myślą, że Gabriel ogłosi sojusz z ich firmą. W rzeczywistości Prokuratura Generalna będzie czekać”.
Mariana wzięła głęboki oddech.
„Nie chcę się ukrywać, kiedy opowiadają moją historię” – powiedziała. „Chcę opowiedzieć ją sama”.
Następnego dnia, gdy światła w holu zgasły, a jej imię pojawiło się na głównym ekranie, Bruno zbyt późno zdał sobie sprawę, że kobieta, którą próbował wymazać, za chwilę przemówi przed całym Meksykiem.
A to, co Mariana ujawni w ciągu najbliższych minut, na zawsze zmieni losy trzech osób, które zamordowały jej syna…
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE