Zaczęły przychodzić zawiadomienia; wykorzystałem swoje oszczędności, żeby uregulować wszystkie zaległości.
Pokryłem też koszty napraw, część wydatków na żywność oraz rozmaite rachunki za media.
Mimo to, tamtego wieczoru matka spojrzała na mnie, jakbym był dla niej ciężarem.
– Esteban musi poukładać sobie życie na nowo – powiedziała. – Po rozstaniu on i dzieci potrzebują przestrzeni. Ty masz pracę. Możesz już odejść.
– Jest przecież pokój gościnny i gabinet – odparłem. – Jakoś damy radę.
– Nie. Dzieci potrzebują własnego pokoju. A twój brat musi znów poczuć się głową rodziny.
Wtedy padły słowa, że…
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE