Powoli.
Zupełnie inne niż zwykle.
Nie uciekł.
Nie uśmiechnął się.
Nie przywitał się ze swoimi towarzyszami.
Chodził małymi kroczkami, jakby każdy ruch sprawiał mu ból.
Rafał zauważył to natychmiast.
— Młody człowieku… źle się dziś czujesz?
Mathieu milczał przez kilka sekund.
Rozejrzał się wokół.
Jakby bał się, że ktoś go usłyszy.
Następnie wsiadł do samochodu i usiadł z tyłu.
Drzwi się zamknęły.
Przestrzeń stała się zamknięta.
Zostali teraz sami, tylko we dwoje.
A potem…
Głosem tak cichym, że zdawał się zniknąć…
Mathieu szepnął:
— Panie Rafale…
— Tak, młodzieńcze.
— Boli mnie plecy…
Rafael pozostał nieruchomy.
Poczuł niepokój.
— Jak długo to trwało?
Mathieu spuścił wzrok.
— Każdego wieczoru…
— Kto ci robi krzywdę?
Pytanie ledwo padło…
Mathieu pozostał całkowicie milczący.
Zacisnął pięści.
Jego ramiona lekko drżały.
Jakby odpowiedź na to pytanie… była zabroniona.
Rafael obserwował go w lusterku wstecznym.
Jego spojrzenie się zmieniło.
To już nie był głos kierowcy.
To był głos ojca.
— Młody człowieku… czy mogę zobaczyć?
Mathieu zawahał się.
Długo.
I na koniec…
Skinął głową.
Samochód zatrzymał się na opustoszałej ulicy, kilka przecznic od domu.
Rafał wyłączył silnik.
Powietrze w pojeździe stało się ciężkie.
Odwrócił się.
— Wszystko w porządku… Jestem tu z tobą.
Mathieu trząsł się.
Powoli podniósł koszulę.
A potem…
Rafaelowi zabrakło tchu.
Nie dlatego, że nigdy nie widział bólu.
Ale nigdy nie widział czegoś tak okrutnego… na ciele dziecka.
Ślady po pasach. Skrzyżowane.
Nałożone.
Stare i nowe.
Niektóre są nadal otwarte.
Inni byli pokryci siniakami.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.