Mój mąż przyprowadził do mojego domu swoją matkę i bratanka za moimi plecami. Gdy wyraziłam sprzeciw, teściowa przekroczyła poważną granicę: „Nie podoba ci się? To wyjdź!”. Odparłam: „Dobrze – tylko poczekaj”.

Diane uniosła podbródek. – Nie podoba ci się? To wyjdź!

Coś we mnie nagle zamarło.

Dotknęłam policzka, po czym spojrzałam na Erica.

W końcu się odezwał: – Może powinnaś dziś przenocować w hotelu, dopóki wszyscy nie ochłoną.

To zabolało bardziej niż policzek.

Skinęłam raz głową. – Dobrze.

Diane uśmiechnęła się chytrze.

Kyle uniósł piwo. – Problem rozwiązany.

Chwyciłam torbę i ruszyłam w stronę drzwi.

Wtedy się odwróciłam.

– Bawcie się dobrze w tym domu – powiedziałam.

Eric zmarszczył brwi. – Co to ma znaczyć?

Posłałam mu pierwszy uśmiech, na jaki było mnie stać tego wieczoru.

– To znaczy – powiedziałam – że wystarczy poczekać do jutra.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *