Trzy miesiące po porodzie mąż zniszczył moją jedyną porządną sukienkę pizzą pepperoni, przez co ominęła mnie jego impreza firmowa. I tak poszłam. Tylko że nie weszłam sama. Kiedy zobaczył, kto wchodzi obok mnie, krew odpłynęła mu z twarzy tak szybko, że prawie mu współczułam.
Trzy miesiące po urodzeniu syna stanęłam przed szafą i poczułam się, jakbym patrzyła na fragmenty kobiety, którą kiedyś znałam. Sukienki, które kiedyś sięgały mi do talii, teraz kończyły się w połowie pleców. Suwaki się zacinały. Szwy się rozchodziły.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE