Ale słowa Bena sugerowały coś innego.
Kiedy wróciłem do domu, zmusiłem się do zjedzenia kolacji, prawie nic nie czując. Później tego wieczoru napisałem do Aarona SMS-a z prośbą, żeby wpadł następnego ranka.
Zgodził się od razu.
Kiedy przyjechał, położyłam dyktafon na stole i nacisnęłam przycisk odtwarzania.
Gdy głos Bena rozbrzmiał echem po kuchni, twarz Aarona zbladła.
„To nie to, co sugeruje jego nazwa” – powiedział szybko. „Nie zrobiłem mu krzywdy – chciałem tylko porozmawiać. Zobaczył, że za nim i przyśpieszył…”
„Byłeś tam?” – zapytałam. „Goniłeś go podczas burzy, bo bałeś się, że cię wyda?”
Pokręcił głową w panice. „Był daleko przede mną. Poszłam do domku, ale go tam nie było. Dowiedziałam się o katastrofie dopiero później. Nigdy nie chciałam, żeby to się stało…”
„Ale stało się” – powiedziałam. „A potem przyszedłeś do mojego domu i okłamałeś mnie i moje córki”.
Próbował to zbagatelizować, nazywając to drobnym błędem, czymś, co zrobił, żeby chronić rodzinę.
„A Ben się dowiedział” – powiedziałam.
Skinął głową.
„Wtedy…
Nie ignorować tego też”.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.