Zaczął odchodzić.
Przyjechałem późno,
Odpowiadał na wiadomości z uśmiechem
Że nigdy się nie poświęciłem
i
Kiedy go zapytałem, co się dzieje,
Odpowiedział z wyćwiczonym zmęczeniem:
— Nie rób dramatów,
Mariana.
pracuję.
Kłamstwo samo upadło pewnej nocy,
Kiedy zostawił telefon komórkowy w salonie
Podczas kąpieli.
Nie poszłam niczego szukać.
Wiadomość pojawiła się na ekranie
Jak klaps.
„Moja miłość,
Twój syn nie przestaje się ruszać.
Myślę, że jest podobny do ciebie.
Poczułem, jak krew dzwoni mi w uszach.
Kiedy stanąłem przed nim,
Nawet nie zadał sobie trudu, by czemukolwiek zaprzeczyć.
Usiadł na skraju łóżka,
Spojrzała na mnie, jakbym był tym niezdarnym.
I powiedział:
— Przy niej czuję się spokojny.
On mi się nie skarży,
Ona nie żyje gorzka
I tak, da mi dziecko, którego pragnę.
zamarłem.
Ale najgorsze przyszło później.
Ofelia,
Wszystko słyszałem z korytarza,
Wszedł do sypialni
Jakby ta rozmowa należała także do niego.
— Przestań udawać urażonego
⏬ Kontynuuj na następnej stronie ⏬
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE