…coś się stało.
Daniela się uśmiechnęła.
– Musimy tylko złożyć podpisy.
Położyłam torbę na stole.
– Świetnie. Ale najpierw chcę przeczytać akt.
Natychmiast zapadła cisza.
Tata odchrząknął.
– Mariana, przecież wszystko już omówiliśmy.
– Ja też.
Wyjęłam projekt dokumentu.
– Zwłaszcza ten fragment.
Wskazałam nazwisko Danieli.
Mama pobladła.
– Możemy to wyjaśnić.
– Chętnie posłucham.
Daniela skrzyżowała ręce na piersi.
– Mama i tata chcieli zapewnić przyszłość
wszystkim.
Wszystkim?
To spojrzenie.
– Bo mnie tam nie ma.
Tata spróbował podejść bliżej.
– Dom miał być nasz do końca życia. Potem przeszedłby na Danielę, bo ty już masz…
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE