…zaciśnięte na kolanach tak mocno, że aż zbielały ci kłykcie.
A potem on się odwraca.
Nie w stronę ołtarza.
W twoją stronę.
Przez kościół przetacza się szmer – niczym wiatr wśród suchych liści.
Wstajesz, bo nie wiesz, co innego mogłabyś zrobić.
Pierwsza myśl: coś poszło nie tak – może złamałaś jakąś niepisaną zasadę, po prostu pojawiając się tutaj w niewłaściwym stroju, w niewłaściwym miejscu. Usta otwierają ci się, zanim twój umysł zdąży zareagować.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE