Nowa sekretarka zamarła, gdy w gabinecie szefa dostrzegła swoje zdjęcie z dzieciństwa. Winda szybko pięła się w górę przeszklonego budynku, w którego szybach odbijało się błękitne niebo nad Meksykiem. Sofía Méndez przyciskała do piersi teczkę z CV, w myślach przypominając sobie wszystkie rady, jakich tego ranka udzieliła jej matka. Nigdy wcześniej nie była tak zdenerwowana. Ta praca miała zmienić wszystko. „Piętro trzydzieste piąte. Arteaga & Associates” – oznajmił metaliczny głos windy.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE