CZĘŚĆ 2: POGRZEB KOBIETY, KTÓRA NIE UMARŁA

Kiedy się obudziłam, pierwszą rzeczą, jaką zobaczyłam, był biały sufit.

Drugą – pochylająca się nade mną kobieta w medycznym stroju.

– Proszę pani, czy pani mnie słyszy?

Próbowałam coś powiedzieć, ale z gardła wydobył się ledwie słyszalny dźwięk.

– Moje dziecko?

Kobieta uśmiechnęła się z ulgą.

– Żyje.

Zamknęłam oczy.

Łza spłynęła mi we włosy.

– Jak długo?

– Trzy dni.

Trzy dni.

Brandon przez trzy dni żył w przekonaniu, że nie żyję.

A sądząc po tym, co powiedział mi ratownik, pewnie już liczył pieniądze.

Próbowałam usiąść, ale ból zmusił mnie do przerwania ruchu.

Lekarka położyła dłoń na moim ramieniu.

– Proszę się na razie nie ruszać. Ma pani liczne obrażenia, a my musimy stale monitorować ciążę.

– Czy mogę skorzystać z telefonu?

Zawahała się.

– Dlaczego?

Spojrzałam jej prosto w oczy.

– Bo mój mąż próbował mnie zabić.

Wyraz jej twarzy się zmienił.

Nie zapytała, czy jestem pewna.

Nie prosiła, bym tłumaczyła swoje emocje.

Po prostu zawołała pielęgniarkę i kilka minut później…

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *