CZĘŚĆ 1
„Nie może pani wejść, proszę pani. Żona inżyniera Salazara jest już z nim na górze.”
Claudia Mendoza zamarła w recepcji Salazar Transportes, trzymając w dłoniach chleb z kremem i swoją wojskową torbę podróżną. Po sześciu miesiącach spędzonych blisko południowej granicy, pojechała do Meksyku, żeby zrobić niespodziankę mężowi, Eduardo.
Recepcjonistka sprawdziła dowód tożsamości Claudii i zbladła.
„Ale ja jestem panią Salazar” – powiedziała Claudia.
Prywatna winda otworzyła się. Wysiadła z niej młoda kobieta w sukni w kolorze kości słoniowej, z ręką na małym ciążowym brzuszku. Pracownicy powitali ją naturalnie.
„Dzień dobry, pani Salazar.”
Kobieta spojrzała na Claudię, uśmiechnęła się i minęła ją, jakby była niewidzialna. Wtedy Claudia zobaczyła perłowe kolczyki w jej uszach. Należały do zmarłej matki Claudii.
Przez dwadzieścia osiem lat Claudia uważała, że jej małżeństwo jest trudne, ale lojalne. Eduardo zarządzał firmą, którą razem zbudowali, gdy ona służyła w wojsku. Nie obchodzili urodzin ani rocznic, ale Claudia myślała, że on czeka.
Na zewnątrz zadzwonił jej telefon.
Kochanie, w domu jest strasznie bez ciebie. Nie mogę się doczekać, aż wrócisz.
Eduardo myślał, że ona nadal jest w Chiapas.
Claudia przeszukała stronę firmy i znalazła tę kobietę: Fernandę Larios. Zdjęcie za zdjęciem przedstawiało Fernandę obok Eduardo. Podpisy nazywały ją jego żoną. Na innym zdjęciu siedziała w salonie Claudii. Na innym miała na sobie szalik Claudii.
Potem Claudia znalazła zdjęcie Eduarda, jego rodziny i ciężarnej Fernandy przed prywatnym odrzutowcem. Podpis zapowiadał podróż do Miami, aby uczcić narodziny dziecka.
Dotarła wiadomość od Doñi Teresy.
Nie rób sceny. Eduardo potrzebował kobiety, która byłaby obecna. Ty wybierałeś rozkazy. On wybrał szczęście.
Wtedy Claudia zrozumiała. Nie została zdradzona w tajemnicy. Została publicznie zastąpiona.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE