Serce Kory waliło o żebra, rytm, który odzwierciedlał nagłą ciszę wokół niej. Piętnaście lat samotności nauczyło ją każdego dźwięku, każdej zmiany w pustynnym powietrzu, a teraz sama cisza ją ostrzegała. Siedmiu jeźdźców pojawiło się nad zachodnim grzbietem, zarysowanych w blasku popołudniowego słońca. Ich konie poruszały się niczym cienie, kopyta wzbijały małe tumany kurzu, a ich oczy wpatrywały się prosto w nią.
Kora instynktownie uniosła rewolwer, palce nieruchome pomimo szoku. Stawiała czoła grzechotnikom, pumom i burzom, które mogły oddzielić ciało od kości, ale nigdy nie spojrzała w takie ludzkie oczy – dzikie, mroczne i nieustępliwe. Siedmiu wojowników Apaczów, każdy wysoki i szeroki jak pień drzewa, zmierzało w stronę jej doliny z zamiarem. I wtedy zdała sobie sprawę: to nie wrogowie. Idą po nią.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.