W chwili, gdy wrzący rosół wylał mi się na głowę, pierwszą rzeczą, która zniknęła, nie był ból… ale dźwięk mojego własnego głosu. Jakby ktoś wyłączył coś we mnie. Pozostał tylko śmiech. Nie jeden śmiech. Wiele. Zbyt wiele. Cały stół się ze mnie śmiał.
Teść wybuchnął śmiechem.
Teściowa zasłoniła usta, ale jej ramiona drżały.
Bratowa nawet nie próbowała tego ukryć.
A mój mąż… mój mąż próbował powstrzymać śmiech, ale kącik jego ust wciąż drżał.
Stałam tam.
Nieruchomo.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE