Czasami najmniejsze odkrycia niosą ze sobą najważniejsze wspomnienia. Mój syn przybiegł z ogrodu, z rękami ubrudzonymi ziemią i oczami błyszczącymi z ekscytacji. W dłoni trzymał mały, porysowany, zardzewiały metalowy przedmiot, niemożliwy do zidentyfikowania na pierwszy rzut oka. Nie była to zabawka. Nie było to narzędzie, którego używamy dzisiaj. Wydawało się, że należy do innej epoki.
Zebraliśmy się wokół kuchennego stołu, obracając go, próbując zgadnąć, do czego służył. Cylinder. Malutkie kółko. Przegubowe ramię. Mój syn zasugerował, że może to być część starej maszyny albo zaginiony skarb. Poczułem, jak coś się w moim umyśle budzi, odległe rozpoznanie, które wciąż nie chciało się pojawić. Nagle wspomnienie powróciło. Wiedziałem dokładnie, co to było.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE